Byłem na nowym Matrixie. Film jest na "5": - efekty specjalne = 5; - dynamika = 5; - głupota scenariusza = 5; Odniosłem wrażenie, że film ten powstał tylko i wyłącznie po to, żeby pokazać trochę efektów specjalnych. Teraz pozwolę sobie trochę poprzepowiadać: W trzeciej części okaże się, że "rzeczywistość" (nie macierz!) w której żyją ludzie też jest Matrixem (Existenz??). Naszło mnie to po scenie rozmowy z Architektem (cyt. z pamięci: "pierwszy projekt był idealny, ale też klapa; drugi oparty na waszej historii też się nie powiódł"; a teraz jest cacy!) oraz scenie, w której Neo "wyłączył" mątwy. Koniec przepowiedni :-) Scena "reanimacji" przyprawiła połowę sali o śmiech :-)
Obraziłem się na Borlanda! Normalnie szlag mnie trafia! Najtańsza licencja na Delphi z możliwością zarobkowania to $999+VAT. Aż przysiadłem z wrażenia! Nawet list posłałem do nich, żeby się upewnić czy to nie omam wzrokowy! Normalnie PKP (dla niewtajemniczonych: Pięknie, K***a, Pięknie!). Mam propozycję dorobienia sobie na piwo/pół litra (to jak bedzi zbyt), funkcjonalnie Delphi Personal mi pasuję ale nieeeee, nie mogę zarabiać gdy dałem zarobić Borlandowi jedynie $129+VAT (to koszt pudełka, plakatu z klasami i książeczki). Cholernie drogie pudełka Borland rozprowadza... Ciekawe kiedy jajka w takich w sklepie będą...
No nie znoszę tego ścierwa! Wczoraj narobiłem się jak dziki nad tą dokumentacją a to cholerstwo nic nie zapisało na dysk! Ctrl-s to taki trik... tik u mnie już jest. Dokumentacji jednak nie mam. :-( M$ powinien opatentować to: procedura zapisu danych na dysk tak, aby nie zostały zapisane. Ale jestem zły! Dlaczego ta dokumentacja nie może być w LaTeXu? Przyjemniej by się pracowało. Ale nie! Po prawej tekst po lewej ilustracje; każdy guzik trzeba wkleić do tekstu, każde okienko! Wczoraj oddawałem do Działu Eksploatacji instalkę programu. I testowali czy działa: pani jedna usiadła z moją Instrukcją Instalowania Oprogramowania ("uruchomić Setup.exe i postępować zgodnie z zaleceniami instalatora") i zaczyna: odpaliła, pokazało się "czy chcesz zainstalować..."; domyśliła się że TAK. To się pojawił ekran powitalny i guziczek Dalej. Ona stoi. "Co?" się pytam. "No nie napisałeś [na kartce] co należy dalej zrobić". Załamałem się... No. Powylewałem swoje żale to mogę wrócić do pisania tej dokumentacji :-(
Wiedziałem, że tak będzie! Najpierw "pobaw się Tamino, zrelaksuj się" a potem WON do dokumentacji (taka ładna nazwa podręcznika użyszkodnika): aby to kliknij tu a aby tamto -- tam! Nic tylko płakać....
...wreszcie będę mógł pobawić się Tamino. Oby! Ale o ile znam swoje szczęście to będę musiał jakąś dokumentację tworzyć. Jak ja tego nie lubie... I proszę! Od razu dzień do d***.
...jakby nie mogli sami wgrać sobie plików do katalogów. Instalator trzeba takim robić :-) . A jeszcze tyle wariantów, że... Wziąłby sobie taki program, pliki wgrał stosowne z katalogu dla niego przeznaczonego i już. No to do pracy!
Jak wiadomo tworzenie oprogramowania to jak budowanie katedry: najpierw budujesz potem się modlisz... My wybudowaliśmy! Teraz modlę się aby nikomu na głowę cegła nie spadła. Zwłaszcza w mojej nawie...
Oj! Takie błędy w bazie.... :-s NIP zapisywać na NUMBER(11)..... Okropność!!! I znów klienci będą się awanturować, że szukać po nipie kontrahentów nie można. Kto to zaprojektował?