Byłem na nowym Matrixie. Film jest na "5": - efekty specjalne = 5; - dynamika = 5; - głupota scenariusza = 5; Odniosłem wrażenie, że film ten powstał tylko i wyłącznie po to, żeby pokazać trochę efektów specjalnych. Teraz pozwolę sobie trochę poprzepowiadać: W trzeciej części okaże się, że "rzeczywistość" (nie macierz!) w której żyją ludzie też jest Matrixem (Existenz??). Naszło mnie to po scenie rozmowy z Architektem (cyt. z pamięci: "pierwszy projekt był idealny, ale też klapa; drugi oparty na waszej historii też się nie powiódł"; a teraz jest cacy!) oraz scenie, w której Neo "wyłączył" mątwy. Koniec przepowiedni :-) Scena "reanimacji" przyprawiła połowę sali o śmiech :-)
Na szczęście nie wybieram się na reaktor.