Zacząłem bawić się Subversion. Muszę powiedzieć, że mi się podoba. Miłe sa atomowe zmiany (wszystko albo nic); w CVS zdarzały się błędy (często z mojej winy) w połowie commitu. SVN sprawia też wrażenie szybszego od CVS.
Niestety, jestem zwięrzęciem wygodnym i raczej leniwym i lubię mieć narzędzia zintegrowane. Plugin do Eclipse jest niestety mocno niedokończony. Brak mu eleganckiego porównywania kopii roboczej z repozytorium. Można tylko sprawdzać każdy plik z osobna. Brak też zarządzania branchami i tagami -- żeby się przełączyć trzeba zmienić całą ścieżkę. To niestety zniechęca do wykorzystywania narzędzia.
Cóż... poczekam, albo..... w wolnych chwilach zabiorę się za ten plugin.
Subversion na potencjał - i to się liczy. I wygląda na to, że jest zainteresowanie - i też sie liczy :) Ludzie najwyraźniej są zmęczeni CVS, który - bądź co bądź - jest reliktem minionej epoki.
Wszystko IMO, oczywiście ;)
Zgadzam się. Dlatego właśnie potestuję jeszcze Subversion indywidualnie i zacznę marudzić w firmie o wprowadzenie jako standard.
W przyszłości chcą wprowadzić możliwość sygnowania delt. Wtedy nie będzie "no bo Jurek dodał a nie ja" :)