Nie martw się niedługo sytuacja się zmieni :)
Moja też jest aktualnie na zwolnieniu (na gardło), ale mój syn jest bezlitosny i nie daje jej pospać dłużej. Dzięki jego determinacji jemy razem śniadanko :)
Niedługo? To jeszcze potrwa!
Relase planowany jest na koniec grudnia.
3. PeTe | 18 maja 2004,12:43:41 |
no to rzeczywiście trochę czasu jeszcze jest ...
Zawsze możesz rzucać gadki o budowaniu więzi rodzinnej poprzez jadanie wspólnych śniadań. Może zadziała :)
Jestem dziwną konstrukcją: przez godzinę po przebudzeniu nie mogę patrzeć na jedzenie. Regularne poranne mdłości :) Nawet bez ciąży żony. Tak więc o porannym jadaniu czegokolwiek nie ma mowy.
No....
Ale będę twardy! "Jak Tommy Lee Jones w Ściganym!"
7. PeTe | 18 maja 2004,12:51:08 |
Pewnie Cię to nie pocieszy, ale może łatwiej Ci będzie znosić nierówności klasowe: to wszystko wina gospodarki hormonalnej, Twoja żona zaczyna powoli gromoadzić siły do porodu i okresu poporodowego. Zadziwiające dla mnie było to, że po urodzeniu Kajtka, moja Agnieszka miała tak dużo energii i sił w chwilach gdy ja leciałem na przysłowiowy ryj...
Nie martw się niedługo sytuacja się zmieni :)
Moja też jest aktualnie na zwolnieniu (na gardło), ale mój syn jest bezlitosny i nie daje jej pospać dłużej. Dzięki jego determinacji jemy razem śniadanko :)
Niedługo? To jeszcze potrwa!
Relase planowany jest na koniec grudnia.
no to rzeczywiście trochę czasu jeszcze jest ...
Zawsze możesz rzucać gadki o budowaniu więzi rodzinnej poprzez jadanie wspólnych śniadań. Może zadziała :)
Jestem dziwną konstrukcją: przez godzinę po przebudzeniu nie mogę patrzeć na jedzenie. Regularne poranne mdłości :) Nawet bez ciąży żony. Tak więc o porannym jadaniu czegokolwiek nie ma mowy.
no to masz chłopie niefarta :(
No....
Ale będę twardy! "Jak Tommy Lee Jones w Ściganym!"
Pewnie Cię to nie pocieszy, ale może łatwiej Ci będzie znosić nierówności klasowe: to wszystko wina gospodarki hormonalnej, Twoja żona zaczyna powoli gromoadzić siły do porodu i okresu poporodowego. Zadziwiające dla mnie było to, że po urodzeniu Kajtka, moja Agnieszka miała tak dużo energii i sił w chwilach gdy ja leciałem na przysłowiowy ryj...
Niech zbiera.
Z całą pewnością mi i tak będzie łatwiej.
Ja się wzdrygam na myśl o rodzeniu małego kamyczka a co dopiero kilkukilogramowego dziecka ;)
Dobrze, że chociaż się wzdrygasz. Ale jeżeli to ja mam rodzić to ty nauczysz się prasować ;)