Dzisiejszy dzień w pracy upłynął mi pod znakiem refaktoringu kodu i psucia serwera.
Kiedyś popełniłem potężny błąd i w strutsowych akcjach użyłem zmiennych globalnych. Sytuacja tragiczna zważywszy, że kilku klientów obsługuje ta sama instancja klasy. W przypływie pomroczności jasnej albo czegoś między katarem a wypadkiem zapomniałem o tym. Wstyd!
Potem postanowiłem zrobić testy obciążeniowe serwera aplikacyjnego za pomocą JMetera. Ustawiłem 40 wątków i sekwencję czynności do wykonania. Po kilkunastu minutach pracy serwer zdechł. I to nie Tomcat ale cały Linux. Po wkroczeniu do serwerowni i reboocie komputera, admin zaczął oglądać logi. Ostatni przedśmiertny zapis to APIC error on CPU3.
Na noc znów zapuszczę testy.
Dzisiaj, około 5 rano szwagierka urodziła dziecko.
płeć: mężczyzna
waga: 3200g
imię: nieustalone
chrzestny: ja!
Dziś rocznica. Rocznica ślubu. Druga.
Nie będziemy z tej okazji szaleć po knajpach. Mamy wino gazowane (szampan będzie na czwartą), truskawki, bitą śmietanę i lody. Świece też mamy.
Będzie miło.
Wczoraj przyszedł magik naprawić telewizor, który jakoś wcześniej udało nam się zepsuć. Robotę wykonał, forsę skasował (uszkodzenia mechaniczne nie podlegają gwarancji) i prosi o kartę gwarancyjną. No to mu daję ładną "Warranty Card", a ten mi że "...to nie jest to. To jest karta europejska a ja chcę polską, taką małą, niebieską".
Całkowicie zgadzam się z Antymonem: Infojama to nie debile. Opinie takie są krzywdzące i wprowadzają ludzi w błąd. Nie mówmy o nich debile.
Mam 1kg cukru w szafce. Około 70g cukierków w miseczce, o nieznanej zawartości cukru. W lodówce 450g jogurtu i 400g serka twarogowego waniliowego. Zawartość cukru ciężka do ustalenia. Mam też dżem, ketchup (też ma cukier), resztkę whisky w butelce i dwa litry coli.
Nie wiem ile mam cukru w domu, za cały serdecznie żałuję.
Mam nadzieję, że mnie nie wsadzą za posiadanie.
Moje lokalne repozytorium Subversion właśnie szlag trafił. W czasie przełączania z branche'a na trunk wywalił jakieś stado błędów i podał w wątpliwość istnienie pliku src/tests/Test.java w r20. Aktualna rewizja to r93.
svn verify mówi, że wszystko ok. svn recovery nic nie naprawia.
Na szczęście mogłem sobie pozwolić na wywalenie repozytorium i założenie nowego. Przy okazji zrobiłem upgrade Subversion do 1.0.5. Może będzie lepiej.
W ramach przerwy od pracy kombinuję sobie jak zmienić szablon Joggera tak, aby wyglądał równie dobrze pod m$ie. Jak mi już żadne ramki nie znikają to nie mogę dojść do ładu z wielkością czcionek. Pod moim FireFoxem wszystko wygląda tak jak chcę.
Ponieważ stronka jest w XHTML chyba ustawię w Joggerze typ MIME na application/xhtml+xml i bedę miał z głowy.
Jakoś nie chce mi się dostosowywać zawsze do kogoś/czegoś co nie trzyma standardów.
Piwo się skończyło. Zaczynam bredzić.
Idę spać.
No to wreszcie zaczęło działać!
Do tej pory algorytm szeregował na trzy maszyny. Po godzinie szukania okazało się, że błąd jest zupełnie gdzie indziej: w konstruktorze klasy Counter zamieniłem kolejność parametrów.
Chyba czas na emeyturę.
W tygodniku Wprost wyczytałem, że "europarlament nie wyłania władzy wykonawczej ani nie decyduje o wysokości podatków".
Jeśli tak, to po co ten cały europarlamentarny szum? Tylko o pensje kilku kretynów?
Zgłosiłem swój referacik na KKIO. Niestety tFurczość moja radosna nie została przyjęta. Recenzenci orzekli, że raczej na temat ale mało odkrywczo. Cóż... Widać nie nadaję się do pisania czegoś nadającego się do czytania dla innych.
Chyba że kupię zgrzewę piwa i udam się do kolegi Zgody na korepetycje z ciekawego pisania.