A u dzidziusia wszystko dobrze. Wczoraj Żona była u lekarza. Jednak warto było wykupić
dodatkowe ubezpieczenie: bez kolejek z uśmiechem, bez dodatkowego wyciągania forsy z kieszeni.
Przy okazji wyszło na jaw, że to na pewno moje dziecko: okazało się, że to
wredota jest. Lekarka chciała słuchowisko urządzić (w rolach głównych serce dziecka). Niestety, wspomniana
wredota nie dała się namierzyć. Słychać było tylko szuranie podczas ucieczki spod mikrofonu.
Pozostało
171 dni.