A u dzidziusia wszystko dobrze. Wczoraj Żona była u lekarza. Jednak warto było wykupić dodatkowe ubezpieczenie: bez kolejek z uśmiechem, bez dodatkowego wyciągania forsy z kieszeni.
Przy okazji wyszło na jaw, że to na pewno moje dziecko: okazało się, że to wredota jest. Lekarka chciała słuchowisko urządzić (w rolach głównych serce dziecka). Niestety, wspomniana wredota nie dała się namierzyć. Słychać było tylko szuranie podczas ucieczki spod mikrofonu.
Pozostało 171 dni.
My nie mamy dodatkowego ubezpieczenia, tylko dobrego lekarza :) 20PLN za wizytę to chyba nie jest wyciąganie forsy z kieszeni?
Co do wiercipięty, to jeszcze napewno wiele ciekawych wrażeń Wam dostarczy :)
Czy lekarz dobry zobaczymy. Na razie jestem do przodu (finansowo) bo badania na które Maja była kierowana kosztowałyby więcej niż kilka (chyba trzy) abonamentów.
No tak badania... o tym zapomniałem ...