Wciąż nic...
Maja jeszcze nie urodziła. Dzisiaj najprawdopodobniej pójdzie do szpitala na wywoływanie. Coś się małemu nie spieszy, siedzi sobie "w środku" i tak mu dobrze. Inteligentny jest i wie, że za kilkanaście lat będzie robił co się da żeby "tam" wrócić...
Inna teoria głosi, projekty teleinformatyczne nigdy nie są na czas. Wszak żona skończyła telekomunikację cyfrową a ja jestem programistą. Najprawdopodobniej więc Hubert pojawi się z dużym opóźnieniem, będzie drogi w utrzymaniu i okaże się dziewczynką.


Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
PeTe
trzymam kciuki ...
03 stycznia 2005, 09:03:15
wodzu
Najpewniej młod[ya] postanowił(a) dać Ci ostatnią szansę na wyspanie się - trzeba było to wykorzystać. Bo teraz będziesz mógł o tym zapomnieć. Powodzenia, wszystko będzie dobrze!
03 stycznia 2005, 12:17:12
Ika
Nie przejmuj się... chłopcy podobno leniwi są i się nie spieszą ;-)
03 stycznia 2005, 12:20:02
Dodaj komentarz