No proszę... Nie było mnie tydzień a tu takie zmiany…
Zwłaszcza jeden news przyprawił mnie o szczękozwis.
Otóż firma Verisign wydała nową wersję Personal Identity Provider Niby żadna rewelacja, jednak wcześniejsza wersja była zrobiona w RoR a nowa…. w Javie i chyba oparta o Struts
Niestety nie dowiedziałem się jeszcze skąd taka zmiana. Niby większość porzuca Javę dla Ruby’ego a tu proszę: całkiem spora firma czyni odwrotnie…
Przeżyłem ośmiodniowy detox komputerowy.
Żyję.
Od łażenia po górach nogi mi się chyba skróciły. Teraz muszę odpocząć po urlopie.
Ze względu na kiepską pogodę w weekend nie pojechałem na pole golfowe i musiałem się zadowolić ćwiczeniem swingu na podwórku z użyciem piłeczek treningowych.
Po początkowym ryciu trawy z korzeniami, przyszła kolej na jej równe koszenie. Jednak piłeczka latała jak chciała i nie dawała się namówić do posłuszeństwa.
W końcu, już trochę zniechęcony i zmęczony, zacząłem sobie machać od tak, od niechcenia. O dziwo, wtedy piłeczka zaczęła latać prosto!!! Przypomniałem sobie, że wielokrotnie słyszałem o swobodnym swingu, lecz pamięć jest zawodna, a na dodatek zależało mi na „mocnym uderzeniu”.
Zacząłem się poddawać opadającemu kijowi, pilnując tylko właściwego jego położenia. Z każdym kolejnym swingiem szło lepiej.
Rezultat: po uderzeniu PW, piłeczka treningowa wykonała śliczny lot i utknęła na dachu domu.
Dzisiaj wreszcie wybrałem się na pole golfowe i to z bratem.
Niestety, rozegraliśmy tylko cztery dołki, bo „smycz” ciągle dzwoniła. Ale i tak chyba udało mi się zarazić brata bakcylem.
Nabyłem też używany zestaw kijów wraz z torbą (dzięki da.killa!), tak więc jestem już prawie golfistą — brak mi butów i rękawiczki ;-)
A na poważnie, to brak mi piłeczki treningowej, żebym mógł ćwiczyć za domem :-)