Lepszy swing
Ze względu na kiepską pogodę w weekend nie pojechałem na pole golfowe i musiałem się zadowolić ćwiczeniem swingu na podwórku z użyciem piłeczek treningowych.
Po początkowym ryciu trawy z korzeniami, przyszła kolej na jej równe koszenie. Jednak piłeczka latała jak chciała i nie dawała się namówić do posłuszeństwa.
W końcu, już trochę zniechęcony i zmęczony, zacząłem sobie machać od tak, od niechcenia. O dziwo, wtedy piłeczka zaczęła latać prosto!!! Przypomniałem sobie, że wielokrotnie słyszałem o swobodnym swingu, lecz pamięć jest zawodna, a na dodatek zależało mi na „mocnym uderzeniu”.
Zacząłem się poddawać opadającemu kijowi, pilnując tylko właściwego jego położenia. Z każdym kolejnym swingiem szło lepiej.
Rezultat: po uderzeniu PW, piłeczka treningowa wykonała śliczny lot i utknęła na dachu domu.


Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
Jajcuś
Treningowa to ta miękka i dziurawa? Mocno wiało? ;-)
09 lipca 2007, 13:36:54
bmalkow
Taka właśnie.
Trochę wiało i znosiło piłeczkę na boki.
09 lipca 2007, 13:37:46
Łukasz Horodecki
Dałeś pan ciała, bo niedziela była niesamowita – ciepło i bez kropli deszczu :P
09 lipca 2007, 21:35:33
bmalkow
:-(
10 lipca 2007, 07:04:15
Dodaj komentarz