W drodze do żłobka:
– Będziesz się dziś bawił z Polą?
– Ja mam inne zabawki w domu!
Hm….
Poleżał lapek w serwisie a dziś pani zadzwoniła, że to jednak bateria padnięta była. Lapka mogę odebrać na baterię trzeba poczekać.
Dziś byłem na driving range’u. Dodatkowo zaciągnąłem kolegę z pracy – niech sobie spróbuje i zobaczy z czym to się je ;-)
Zacząłem oczywiście fatalnie: wystraszyłem kilka królików, gdyby były trybuny zabiłbym kilku widzów. A starałem się jak mogłem. Tak się starałem, że aż dorobiłem się pęcherza na środkowym palcu lewej ręki, który przy którymś kolejnym uderzeniu rozbabrałem.
Aż nagle przy uderzeniu usłyszałem inny dźwięk. Taki bardziej suchy, jak trzask bicza ;-) Gdy ja zastanawiałem się czy nie „pękłem piłeczki”, ta cała (chyba) poleciała daleeeeko i prosto. Więc to tak brzmi dobre uderzenie!!!
Jeszcze pięć razy później udało mi się popieścić uszy tym dźwiękiem, tak więc 90% uderzeń źle brzmiało.
A kolega? Powiedział, że mu się podobało i że kiedyś jeszcze przyjdzie pouderzać, ale błysku w oku nie widziałem.
...a właściwie to sam zostawiłem w serwisie.
Myślałem, że to tylko bateria padła (objawy: permanentny stan naładowania 85% a zachowuje się jakby miała zero energii). Pani przyjmująca sprzęt uświadomiła mnie, że to może padła płyta główna a dokładniej jakieś cudo odpowiedzialne za ładowanie baterii itp.
Tak więc do piątku sprawdzą co padło i:
Pięknie… Po prostu pięknie…
- A Lola lobi loda!
Niby walka z rozpasaniem, a tu proszę nawet kanał dla dzieci bezeceństwa zawiera…
- Tatusiu obać wspinam się! – Tatusiu ide do auta! – Tatusiu ide poklęcić! – Tatusiu idę do ciebie! – Tatusiu daj budziaka! – Tatusiu dzie mama? – Tatusiu auto jedzie! – Tatusiu drugie auto! – Tatusiu jesce drugie auto!
.
.
. – Tatusiu ide poklęcić!
Byłem dzisiaj na driving range’u poćwiczyć troszkę. Uderzyłem czterdzieści piłek z czego tylko przed dziesięcioma uciekały króliki. Chyba nieźle.
Ćwiczyłem kijami 5i oraz 9i. Dziewiątką szło nawet dość dobrze: powtarzalna odległość około 75m. Piątką natomiast gorzej: od 75m do 150m (oczywiście wliczam tylko udane uderzenia).
Z niewiadomych (przynajmniej dla mnie) przyczyn, praktycznie za każdym uderzeniem piłkę znosiło bardzo na prawo (i nie był to wiatr). Kilka razy jak mocno zamknąłem główkę, to piłka szła prosto (5i i piękne 150m).
Chyba ktoś będzie musiał popatrzeć na mój swing na nanieść poprawki.