Wracałem wczoraj z dzieckiem od dziadków. Wszystko pięknie, dobrze się jedzie, aż tu nagle w Kościerzynie na rondzie silnik zgasł. Za kluczyk: ‘yyy yyyy yyy’. Drugi raz: ‘yyyyy yyyyy yyyyy’. No to włączamy awaryjne i staczamy. Szczęśliwie na środku ronda było miejsce wyłożone kostka brukową, gdzie udało mi się wepchać dziada żeby nie blokować ruchu i zastanowić się co dalej. 112. Lokalna policja podała mi numer telefonu do lokalnej pomocy drogowej. Pomoc mówi, że będzie za około godzinę. No dobra… Co mam zrobić.
Chwilę później zatrzymała się jakaś dobry duszyczek, który zaproponował, że pomoże mi zepchnąć to blaszane bydle ze środka ronda. Zepchnęliśmy, podziękowałem i gośćpojechał.
Po jakiejś godzinie przybyła pomoc drogowa. Pomoc pokręcił silnikiem, pozaglądał pod maskę, kazał pokręcić i stwierdził że pasek rozrządu i że na miejscu nie naprawi.
Blaszak został zatem zawieziony do warsztatu.
Jeszcze nie wiem ile ta przyjemność mnie będzie kosztowała. I jeszcze mi z tym dobrze.
Jeśli zerwałeś pasek rozrządu to powiem Ci, że nie są to małe pieniądze za naprawę. Jeśli Ci zawory powyginało itp. to wydatek może być większy niż 1000zł :/ wiem z doświadczenia :D
Zdajesz sobie sprawę z tego, że urwany pasek rozrządu to tak praktycznie remont silnika? Co to za samochód?
unexpected: 2600 :-(Dandys: Lanos.no to masz powod, zeby autko zmienic :)))