Kontakty Pana Huberta z końmi przebiegały zwykle w atmosferze „ja się ich boję”. Na kucyka wsiadał przed wakacjami ledwie ze dwa razy i to po dłuższym kalkulowaniu zysków i strat.
W wakacje jednak zechciał wsiąść na kuca bez długiego namawiania. Następnego dnia zawołał, że znów chce pojeździć na koniu. No to go zabraliśmy. Nawet zgodził się pogłaskać konika, ale tylko źrebaczka kuca szetlandzkiego, który był mniejszy od Pana Huberta ;-)

Po przygodach z kucami Pan Hubert raczył stwierdzić, że on już jest duży i chce jeździć na dużym koniu. A czemu nie? Namierzyliśmy stadninę niedaleko domu i wybraliśmy się z Jaśnie Panem.

Trzeba przyznać, że trzymał się dzielnie. Zdecydował się nawet podejść i pogłaskać konia po nosie. Jak na jego obawy to duży krok, trzeba przyznać. Wytrzymał 20 minut oprowadzania, co jak na 3.5 latka chyba całkiem nieźle.
Podobało się? Tak! Lubisz jeździć na koniu? Tak!
Zapowiadają się cotygodniowe wizyty w stadninie…